Od rzezbienia w pyrach do wierszy pisania...
RSS
czwartek, 16 listopada 2017
Odchodzi jesień, już też ostatnie liście opadają,
smutno, zimne krople deszczu czoło skrapiają.
Poranne mgły wszystko pokrywają lepką rosą,
ludzie zamyśleni, nad głową parasolki niosą.
Już i zima swoje złe walory nam przedstawia,
robi się zimno, ślisko i wtedy się nami zabawia.
Smucić się jednak nie musimy, blisko już święta,
czas wstawić ciasto na pierniki, każdy pamięta?
Odszukać przepisy świąteczne, menu szykować,
odświeżyć zapasy, czasu nie należy marnować.
Rozpalić w kominku, centralne podkręcić wypada,
zapędzić rodzinę do działań, zbędnie się nie gada.
Warto zajrzeć na działki, karmniki wyszykować,
sikorki czekają, słoninki, słonecznika podarować.
Opatulić należy drzewka, o nasze róże zadbamy,
niech mają zimą ciepło, wiosną radości doznamy.
Za kilka dni Basie i dzieci święto swoje mają,
z niecierpliwością na kwiaty i prezenty czekają.
czwartek, 12 października 2017
Chryzantemy złociste, piękny symbol jesieni,
ułożone w bukiecie, pluchę w radość zamieni.
Jesienne deszcze z pluskiem moczą szyby,
las a w nim z tej pogody cieszą się grzyby.
Mokry jest park gdzie opadłe liście się złocą,
zachmurzone niebo, schowany księżyc nocą.
Wieczorny spacer pod parasolem jest uroczy,
jesienny Pan i Pani, których deszcz nie zmoczy.
Pogoda do wyjścia jednak nas raczej nie zmusi,
lecz są też przebłyski słoneczka, na spacer kusi.
W takie deszczowe, zimne dni, w domu zostajemy,
gorąca herbatka, imbir, cytryna, ciasto też zjemy.
Opatulone w grube, ciepłe wełniane kocyki i swetry,
na nogach figlarne paputki i do tego wełniane getry.
Tak ciepło ogrzane, planujemy jak robić pierniki,
szukamy przepisów, przypraw, będą z tego wyniki.
Smakosia i jej zapachowe świece, które ustawiła,
stworzyła nastrój, kiedy wieczorem je zapaliła.
Almen, wiersze Leopolda Staffa wciąż by czytała,
są sentymentalne, na czasie, tak je pokochała.
Można narzekać na pogodę lecz jesień kochamy,
wyjdźmy wszyscy na spacer, przyrodę poznamy.


środa, 20 września 2017
Przemija piękne lato skąpane w deszczu i słońcu,
wspomnień o wczasach, wakacjach i laby końcu.
Nadchodzi złota jesień ze swoimi bogatymi kolorami,
spadającymi liśćmi, które teraz gonimy z grabiami.
Kasztanowce i dęby już swoje owoce zrzucają,
dorodne, dojrzałe, dzieciom się teraz przydają.
Na polach smugi dymu, nisko się teraz snują,
wykopki ziemniaków, bogate zapasy się szykują.
Ogniska na polu, znak, że ziemniaki pieczemy,
odrobina soli i ze smakiem je wspólnie zjemy.
Z pól, ogrodów już pora zbierać jesienne plony,
robić przetwory, zimą każdy będzie zadowolony.
Wiewiórki pilnie orzechy do swojej dziupli znoszą,
szpaki przed odlotem ostatni winogron wynoszą.
W kuchniach ruch, na zimę przetwory szykujemy,
przyjdzie długa zima, ze smakiem wszystko zjemy.
Coraz dłuższe noce, mgły i taka zimna szaruga,
nadchodzi  powoli zima, będzie zła i do tego długa.
Jeszcze mamy okazję, do lasu na grzyby biegamy,
są prawdziwki, podgrzybki, maślaki, pilnie zbieramy.
Czas przygotować opał, w kominku już napalimy,
będzie cieplutko a my sobie wesoło pogawędzimy.
Lea2, serdecznie Ci za podpowiedź dziękuję,
podrzuciłaś temat a ja to teraz właśnie rymuję.
czwartek, 14 września 2017


Faleza, Ustronie, pogoda, te słowa się przewijają,

liczą się dni, Seniorzy na doroczny wyjazd czekają.

Nadszedł ten niedzielny poranek, zaraz jedziemy,

jak będzie w Ustroniu Morskim, sami się dowiemy.

Droga spokojnie mijała, przerwa w podróży też była,

drobny deszczyk nam kropił, grupa się dobrze bawiła.

Wreszcie dojechaliśmy, wszyscy walizki za sobą ciągnęli,

choć zasapani lecz zadowoleni, odpocząć by już chcieli.

Paweł, gospodarz Falezy, uśmiechem nas częstował,

jak członków rodziny, uściskał i serdecznie ucałował.

To takie miłe chwile gdy spotykają się przyjaciele,

nie wybrzydzamy, przystosowani, nam nie trzeba wiele.

Domki przygotowane, czyściutko i miękkie tapczany,

wewnątrz zmiany, działa Paweł, jest taki kochany.

Wszyscy rozlokowani, czas już na pełną integrację,

wyciągamy zapasy, jest wesoło, czekamy na kolację.

Długo było jeszcze słychać jak się wszyscy cieszymy,

towarzystwo było wspaniałe, więc dobrze się bawimy.

Pierwszy dzień pobytu na ciepłej plaży spędzamy,

słonecznie, ciepła woda, żadnej nudzie się nie damy.

Odważne dziewczyny, roznegliżowane, Leon na czele,

wybiegli na plażę, nura do wody, biorą sobie kąpiele.

Ile było śmiechu, uciechy gdy Lusia w wodzie swawoliła,

jak pewna obfita część ciała z kostiumu się uwolniła.

Dzień minął bez innych wydarzeń, spotkania były,

śpiewy, spacery, wieczorne rozmowy wesoło bawiły.

Dzień drugi słoneczny, niebo w błękitnym rozkwicie,

kobiety na plaży, mężczyźni na piwie, to jest życie.

Pogoda, słonecznie, spokojnie i brak dużej fali,

lecz słychać jakieś wołanie, coś się dzieje w oddali,

to tylko Irenka straszy, równowagę straciła na fali.

Wystraszona, sytuacją oszołomiona, wody się nałykała,

dobrze, że w pobliżu był Leon, sama się chyba by bała.

Poranek minął jak wystrzelona strzała, południe nastało,

idziemy na stołówkę, barszczyk, będzie się go dolewało.

Kuchnia posiłki smaczne,doskonałe, nam zawsze szykuje,

każdy posiłek inny, doprawiony i dobrze nam smakuje.

Po sali Madzia jak jasny meteor błyskawicznie biegała,

zjadłeś jedno danie, już nowy zestaw wnet dostarczała.

Po sutym obiadku, Seniorki nad morze hurmem ruszyły,

złapać na ciało słoneczka, moczyć nogi, dobrze się bawiły.

Marysia i Irenka poezją, krzyżówkami się zafascynowały,

przy czytaniu, rozwiązywaniu, spędziły tak dzień cały.

Wieczorem kolacja, na tarasie polaków nocne rozmowy,

ciepły wieczór, dobra kawa, towarzystwo, temat gotowy.

Trzeci dzień pobytu, cudownie piękne słoneczko, aż praży,

czas zabrać leżaki, kocyki i udać się w kierunku plaży.

Żadnej fali, ciepła woda, tylko przy brzegu lekko faluje,

cisza, brak wiatru, ciepły piasek, każdy dobrze się czuje.


Każdy we własnym zakresie czas organizuje jak lubi,

jedni czytają, inni spacerują a inny opalenizną się chlubi.

Chórek pod dyrekcją Irenki wesołe piosenki wyśpiewuje,

jest tak przyjaźnie, słuchamy, nikt więc czasu nie marnuje.

Wieczór, wycieczka kolejką, czas nam szybciej zleci,

fajna jazda, pogwizdujemy, sami bawimy się jak dzieci.

Już czerwona rzeczka a w około komarów bzykanie,

są złośliwe, kąśliwe i nie ma żadnego lekarstwa na nie.

Dzień czwarty, choć nocka burzę rano nam zapowiadała,

wyszło rano słoneczko, pogoda nic się nie zmieniała.

Znów od rana tłumy na plażę z krzesełkami się szykują,

parawany, napoje, kapelusze, gazety, słońca nie marnują.

Plaża zajęta, jedni plażowicze leżą, inni po plaży śmigają,

a dwie nasze dziewczyny na sęku siedzą, rozkosz mają.

Pora na obiadek a na nim kasza, doskonała, każdemu smakuje,

Marysia używa śliniaczka, takiej kaszki już nie wypluje.

Odpoczywamy, na drodze słychać sapanie, wózek się toczy,

ciekawe, kto go tak pcha, nasz Prezes? Przecieram oczy.

Będzie zabawa, Prezes z Pawłem już się o nią starają,

obaj na wyścigi wszystko szykują i smakołyki już dostarczają.

Po sutym obiadku, wszystkie Panie pilnie kreacje szykują,

ma być dzisiaj dobra zabawa więc wszyscy sobie pobalują.

Jest już nasz muzyk, instrumenty rozstawione, gramy,

jaka dobra muzyka, towarzystwo a my zabawę kochamy.

Wirują już pary, tańce też solo, wszystko jest na wesoło,

nasza wspólna zabawa, wspólne śpiewy, robimy też koło.

Zabawa trwała do późnego, szkoda, że tylko wieczora,

nadeszła jednak taka chwila i rozstać się była już pora.

Nastał dzień piąty, choć nocka była wietrzna i deszczowa

wszyscy wyspani, zadowoleni, nikt w domku się nie chowa.

Wyszło jasne słoneczko, wiatr ciepły zawiewa, tak miło,

jeszcze ostatni spacerek na plażę, ostatnie zakupy, fajnie było.

To był wspaniały tydzień, za miłą gościnę wszyscy dziękujemy,

Paweł i Twoja załoga, pamiętajcie, znowu tu przyjedziemy.


Jan Łapiuk

Klub Seniora, Krzyż Wlkp

27.08.-02.09.2017 r Ustronie Morskie

poniedziałek, 04 września 2017


Faleza, Ustronie, pogoda, te słowa się przewijają,

liczą się dni, Seniorzy na doroczny wyjazd czekają.

Nadszedł ten niedzielny poranek, już jedziemy,

jak będzie w Ustroniu Morskim, sami się dowiemy.

Dojechaliśmy, wszyscy walizki za sobą ciągnęli,

zasapani lecz zadowoleni, odpocząć by już chcieli.

Paweł, gospodarz Falezy, uśmiechem nas częstował,

jak członków rodziny, uściskał i serdecznie ucałował.

To takie miłe chwile gdy spotykają się przyjaciele,

nie wybrzydzamy, przystosowani, nam nie trzeba wiele.

Domki przygotowane, czyściutko i miękkie tapczany,

wewnątrz zmiany, działa Paweł, jest taki kochany.

Wszyscy rozlokowani, czas już na pełną integrację,

wyciągamy zapasy, jest wesoło, czekamy na kolację.

Długo było jeszcze słychać jak się wszyscy cieszymy,

towarzystwo było wspaniałe, więc dobrze się bawimy.

Bliskość morza, czas na ciepłym piasku spędzamy.

Spacery po wodzie, piasku i do tego się opalamy.

Kuchnia posiłki doskonałe nam zawsze szykuje,

każdy posiłek inny, doprawiony i dobrze smakuje.

Po sali Madzia jak meteor błyskawicznie biegała,

zjadłeś danie, już nowy zestaw wnet dostarczała.

Dni są podobne, ciepło, czas na plaży spędzamy,

na niespodziankę Pawła, niecierpliwie czekamy.

Będzie zabawa, Prezes z Pawłem już się starają,

na wyścigi szykują i smakołyki już dostarczają.

Po sutym obiadku, wszystkie Panie kreacje szykują,

ma być zabawa więc wszyscy sobie pobalują.

Jest już muzyk, instrumenty rozstawione, gramy,

dobra muzyka, towarzystwo a my zabawę kochamy.

Wirują pary, tańce też solo, wszystko jest na wesoło,

wspólna zabawa, wspólne śpiewy, robimy też koło.

Zabawa trwała do późnego, szkoda, że tylko wieczora,

nadeszła jednak chwila i rozstać się była już pora.

To był wspaniały tydzień, za miłą gościnę dziękujemy,

Paweł i Twoja załoga, pamiętajcie, znowu tu przyjedziemy.


wtorek, 15 sierpnia 2017
Hej! Wakacje! Dlaczego one  tak szybko już mijają,
jeszcze słońce jest wysoko a dni już się skracają.
Wiosną z daleka wróciły do gniazd nasze bociany,
wylęgły się już młode a każdy bociek jest kochany.
Kwiaty zaścieliły łąki, kolorowego blasku przydały,
są takie piękne i zapach od nich bije wspaniały.
Ogrody, działeczki, warzywami zostały obsiane,
już wyrosły, czas je zbierać, słoiki są szykowane.
Kończy się okres cudownego letniego leniuchowania,
relaksu w terenie, nad wodą i wieczornego kochania.
Czas przygotować spiżarnie, wygotować też słoje,
zacząć robić przetwory, one nie będę tylko Twoje.
Żal tylko lata, że tak szybko wszystko już upływa,
woda, las, przygoda, tylko wspomnieniami się wzywa.
Wracają też dzieci, wnuki, nasze słoneczka kochane,
stęsknieni już jesteśmy, czekamy z radością na nie. 
O deszczach, wichurach, klęskach, pamiętać nie chcemy,
obejrzyjmy zdjęcia o miłych chwilach się tyle dowiemy.
Zabawy, śmiech, grilowanie o tych chwilach pamiętajmy,
nadejdzie znowu czas urlopu, na niego więc czekajmy.
Nim miną wakacje, wszystkim dobrą radę jeszcze damy,
zachowajmy ostrożność, bezpiecznie do domu wracamy.

poniedziałek, 03 lipca 2017
Dlaczego widzę, że takie smutne miny teraz wszyscy mamy?
Zimno, deszczowo, wietrznie, na ładną pogodę czekamy?
Pogoda jest zmienna lecz roślinki wręcz radośnie szaleją,
rosną bez opamiętania, pachną, deszcze niech im leją.
Znajdziemy sobie pilne zajęcia, w kuchni albo w ogrodzie,
za chwilę zmieni się pogoda, opalanie  będzie w modzie.
Czas zacząć urlopy, dzieci radzę wysłać na wypoczynek,
spotkać się ze znajomymi, do zabawy będzie przyczynek.
Wieczorne spotkania na działce, na biwaku, na kajaku,
nawet komary nie będą dokuczać, niech siedzą na krzaku.
Zostawmy zmartwienia, domowe problemy niech odpoczywają,
nabierajmy sił, świętujmy, lato mamy a dni nam mijają.
Niech każdy w tym czasie odpoczywa. Jak? Sam wie,
nad wodą, w lesie, podróży, u rodziny i gdzie tylko chce.
Pamiętajcie tylko aby wszystko dobrze się nam  skończyło,
wrócić z wojaży zdrowym, wypoczętym i było nam miło.
Utrwalcie wspomnienia, aparaty przecież wszyscy mamy,
będzie co wspominać gdy po powrocie znów się spotkamy.
piątek, 12 maja 2017
Niespokojnie, choć z nadzieją w niebo spoglądamy,
będzie śnieg, mróz czy też słoneczka się doczekamy.
Meteorolodzy wciąż nas straszą, burze przepowiadają,
czasami im się to sprawdza, pewnie się na tym znają.
Wiosenne mrozy wiele złego w przyrodzie zrobiły,
pierwsze kwiaty na drzewach całkowicie zniszczyły.
Na przekór przyrodzie i mrocznym chmurom na niebie,
idziemy na spacer, przepowiedni nie bierzmy do siebie.
Słoneczko, które ciepłymi promieniami tak nas grzeje,
wywołuje fale radości, a ile dobrego teraz  się dzieje.
Wszystko żyje, pracowicie każdą chwilę się wykorzystuje,
oddycha pełną piersią, prawdziwą wiosnę teraz się czuje.
Miło jest spojrzeć na panie, które rękawki już zakładają,
letnie sukienki, zwiewne i uśmiech na twarzy też mają.
Ruszajmy więc w plener, z rodziną, zimno precz wygnamy,
witajmy zieleń, ptaki, zwierzęta, lato już prawie mamy.
niedziela, 16 kwietnia 2017

Wielkanocne śniadanie


Taki świąteczny dzień, na długo sobie zapamiętamy,

wstaje słoneczko a My poranek z nadzieją witamy.

Zmęczeni lecz radośni z prac które zostały wykonane,

uświetnią nasze starania na to świąteczne śniadanie.

Rodzina już dawno wstała, odświętnie się też ubierają,

wpierw strawa duchowa, do kościoła się wybierają.

Powrót i gwar w mieszkaniu, stół zastawiać należy,

świąteczne potrawy na stół gdzie baranek już leży.

Stół a na nim potraw co chwila przybywa,
lodówki pustoszeją i zapasów w nich ubywa.
Rodzinne, świąteczne, dla wszystkich śniadanie,
święconka, jajeczko i czekanie właśnie na nie.
Kolorowo na talerzu, pisanki oczy przyciągają,
obejrzeć je, ręce same się do nich wyciągają.
Biały obrus, bukszpanem dookoła przybrany,
na nim baranek z chorągiewką jest ustawiany.
Pod nim zielona łączka z rzeżuchy zrobiona,
przy nim wazon ze srebrną bazią wstawiona.
Przy nich koszyczek pisankami wypełniony
i talerzyk z jajeczkami w ćwiartki pokrojony.
Wszystkie potrawy głęboki sens posiadają,
bo tak bogate jadło, przetrawić pomagają.
Mięso, wędliny, sery, ciasta i góry słodyczy,
malowane jaja i baranki jako stołu strażnicy.
Świętujmy więc, niech ten czas wesoło upływa,
niech panuje pokój, radość i trosk niech ubywa.

sobota, 08 kwietnia 2017
Każda pogoda ma swoje          tajemnicze zakątki,
inne zimą, latem, jesienią        snują się jej wątki.
Minęła zima, chociaż  czasami        śniegiem sypie,
jest zła, że musi odejść, na wiosnę      okiem łypie.
Wiosna śmiało wkroczyła, słońcem         i kwiatami,
nie martwi się  zimnem, jest  urocza      z baziami.
Wszystko w przyrodzie się budzi, zielenią    tryska,
z każdym dniem cieplej, wiosna w rozkwicie bliska.
Śpiew ptaków, ruch przy gniazd budowaniu, wiosna,
my szczęśliwi, spacery, opalanie, chwila    radosna.
Upływają kwietniowe dni, do świąt już   zmierzamy,
jest tyle przygotowań a my się tak bardzo staramy.
Posiać zboże aby baranek    miał wygodne posłanie,
ugotować jajeczka i przygotować    przyozdabianie.
Święta już za pasem, każdy    coś dobrego szykuje,
przygotować się do tradycji, tak   historia nakazuje.
W czasie Świąt przejadać się jednak    nie musimy,
wyjdźmy na spacer, z rodziną, odpocząć     lubimy.
W śmigus-dyngus,każdą pannę i panią   polejemy,
będzie wesoło i razem się z tego       pośmiejemy.
Życzę więc dużo zdrowia, pogody     ducha i hartu,
szczere te moje życzenia, do spełnienia, bez żartu.
środa, 08 marca 2017
Marzec, to miesiąc nowych narodzin, budzenia się do życia,  
to czas przywitania cudownej wiosny,  nowych szat szycia.
Przylot ptaków, budowa nowych gniazd, i taka    tęsknota,
za słoneczkiem,   ciepłem,   zabawą,        to wiosny robota.
Ciekawskie roślinki     już od dawna    skromnie wyglądają,
w słoneczku otwierają płatki,     tak nieśmiało      zakwitają.
jeszcze chwila,   czas,    jeszcze     deszcz i króluje      błoto,
czasem potrzebne parasole     lecz wychodzimy      z ochotą.
Nie czas marudzić,    cieszyć się        z każdej chwili możemy,
wszystko się zmieni,      przyroda żyje      a my tego chcemy.
Nie tylko,     że przyroda się rozwija    lecz i radość przynosi,
to czas dla rodziny    gdzie kobiety      na piedestał się wnosi.
Jest też szczególny dzień,     Dzień Kobiet      które kochamy,
dla nich tracimy głowy,    majątki i w nich        się zatracamy.
Dla pięknych kobiet    powodzenie w życiu        ale i wydatek,
wszystko kosztuje    aby mieć        spokój i do tego dostatek.
Są kobiety płaczące    gdzie rodzą się   same kłopoty i zdrada,
lecz na wszystko   gdy przyjdzie wiosna       znajdzie się rada.
Dzisiaj się cieszyć będziemy     wszak Panie           tutaj mamy,
na ich kochane pracowite ręce,      serdeczne całusy składamy.
Kochane panie, panienki, dziewczyny, przyjmijcie hołdy nasze,
te skromne kwiatki,   prezenciki         w takim miłosnym czasie.






wtorek, 28 lutego 2017
Miło jest czytać gdy ulubione        dziewczyny biją brawa,
lubię pisać o wiośnie, działce,      i o tym jak rośnie trawa.
O wodzie, lesie gdzie tyle cudów dookoła się teraz  dzieje,
o czaplach, kormoranach, bocianach i  jak żaba się śmieje.
Spójrzmy na szpaki, pracowite, rozśpiewane, dom budują,
to radośni goście, wczesną wiosnę doskonale    już czują.
Radosne szpaki koncert na głośne       gwizdanie ogłosiły,
białe łabędzie, są takie     dostojne i szary żuraw taki miły.
Gwar, świergot, gwizdanie, radosny    szum w przyrodzie,
wszyscy wiosnę po swojemu witają, bez słów o  bojkocie.
Drzewa nie są gorsze, pączki, listeczki też      wystawiają,
choć jeszcze nieśmiało ale       ciepłe promyki już zbierają.
Przebiśniegi, przebojem z ziemi wyskakują, zapach   nęci.
już pierwsze muszki skrzydełka grzeją, ile w nich    chęci.
W wodzie też ruch, ścigają się rybki za muszkami skaczą,
ciekawe czy wędkarzy z wędkami nad brzegiem   zobaczą.
Znikajmy z domu, czas na rodzinny spacer,   wychodzimy,
z uśmiechem, każdy wiosnę inaczej widzi, ależ to   lubimy.
Jeszcze tylko jeden moment, jeszcze     tylko mała chwila,
przebiorą się dziewczyny, zwiewnie, i podobne do motyla.
środa, 22 lutego 2017
As, jest wszędzie,          lecz swoją osobą nie absorbuje,
gadatliwa jest na forach,        lecz krótkie notki wpisuje.
Od wielu lat na WŻ, lecz w       kawiarence rzadko bywa,
wpada czasami, historii bywalców   raczej nie przeżywa.
Udziela się w każdym wątku,      trudna do zapamiętania,
oszczędna  w swoich słowach lub nie ma nic do gadania.
Pilnie śledzi wątki w których prace w kuchni przebiegają,
często wystawia    komentarze i Jej też komentarze dają.
Lubi gotować, swoim rosołkiem wieprzowym się popisuje,
dodaje ziemniaczki, do  tego wędzonka, dopiero smakuje.
W sałatkach olej  rzepakowy promuje, smaczny i zdrowy,
uczy męża bywania w kuchni,  bez zup, do pracy gotowy.
Swoje kochane dzieci chroni,       prace za nich wykonuje,
dobrze, że synek nie czeka na gotowe,         sam próbuje.
Rodzina bez zegarków       nie zna życia, to wręcz zgroza,
dzieci mogą grać na kompach, ona nie,          ale to proza.
Sama nie pracuje, pilnie wszystkich  domowników chroni,
na maszynie nie szyje, lenistwo,    uczyć się nikt nie broni.
Lubi jeże, pomaga im od lat aby     dobrze się u niej miały,
miło popatrzeć jak dorastają i pokarm       zawsze dostały.
Pomimo pozornej słabości zwalcza wszelkie  przeciwności,
wie czego chce, jest odważna aż do przesadnej zuchwałości.
Lubi też dobre towarzystwo, obserwuje ruchy przeciwnika,
łatwo się angażuje ale          czasami kłopot z tego wynika.
Bardzo oddana          własnemu domowi i swojej rodzinie,
lubi spokój i wygody życia,        zło lepiej niech ich ominie.



poniedziałek, 20 lutego 2017
Laugasel1, gderliwa, przewrażliwiona, tak mówi Ona,
faktycznie zaś, to osoba wesoła, nawet wręcz szalona.
Co ma w sercu, ma na języku, prawdą w oczy kłuje,
kto jej zaszkodził, niech lepiej teraz tego sam żałuje.
Miłośniczka zwierząt, dba o całą populację psów, kotów,
zaprzyjaźnić się z Nią i jej zwierzakami każdy jest gotów.
Ma drewniany domek, wokół ogródek i pełna swoboda,
cudowna okolica, widoki i do tego zdrowa czysta przyroda.
Podróżniczka, wszędzie jej dobrze lecz tutaj kraj czuje,
osiadła na stałe, ma wspaniałe sąsiadki i spokój panuje.
Cierpliwie tka obrazy, ale wzory, chwalić się ma prawo,
dla niej kuchnia nie ma też żadnych tajemnic, bijmy brawo.
Jest miła, sympatyczna o wdzięcznej powierzchowności,
dobrym charakterze, wrażliwa na nędzę, lubi też gości.
Dzielnie walczy o dobro i sprawiedliwość wśród ludzi,
nieugięta w swojej walce do celu, nigdy to jej nie nudzi.
Jest mocna i wytrwała, bez śladu egoizmu, pogodna,
przeżywa cudze i swoje zmartwienia, jest zgodna.
Ma jednak trudny i skomplikowany charakterek, czasami,
ambitna i błyskotliwa, mówiąc prawdę tak między nami.
sobota, 18 lutego 2017
Patrycja1,jest bardzo ciekawa, tajemnicę by poznała,
dlaczego Agapis biust do lodówki, gdzie zimno, schowała.
Wstaje raniutko, w samo południe z Wielką Niechęcią,
woła aby zmienić marazm,pesymizm, najlepiej pięścią.
Smakosz ryb, na ślizgawce wywija kujawiaki i obertasy,
przecież jest zimo-wiosna, takie to dziwne są czasy.
Na pstrąga wielką ochotę na wieczór taką szaloną miała,
lecz z braku, zamiast niego, halibuta ze sklepu zabrała.
Łakomczuch z niej, rybkę usmażyła i już ją marynuje,
zje obie porcje, za męża i siebie, ość się nie zmarnuje.
Dla gości sałatka z awokado i takie słodkie daktyle,
szklanka wody i już starczy, zrobiła już tego tyle.
Jest wybredna, zdrowie swoje i rodziny szanuje,
wędliny i mięsko ma od taty, w sklepie nie kupuje.
W lodówce chce schować biust, lecz szczur tam wisi,
biedak z głodu zawisł a w zamrażarce wszystko się kisi.
Niecierpliwa, tygodnia świątecznego na pączka nie czeka,
zje, już teraz, z psiapsiółką, tylko dwa tak się zarzeka.
Wspaniała wiercipięta, gdzie nie zajrzysz tam króluje,
pokój, szafa, kuchnia, w domu też głowę wykorzystuje.
Patrycjo1, zmienić się? Wcale to do Ciebie nie pasuje,
lepiej bądź taka jaka jesteś, każdy Cię tutaj szanuje.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 43